Od 11 września 2026 roku wzrosną opłaty za przejazd koncesyjnym odcinkiem autostrady A2 Nowy Tomyśl–Konin. Podwyżki obejmą wszystkie kategorie pojazdów. Dla firm transportowych oznaczają kolejny wzrost kosztów prowadzenia działalności, ale problem jest znacznie szerszy. Z wyższymi opłatami spotkają się również kierowcy samochodów osobowych, motocykli, busów czy pojazdów ponadnormatywnych.

Warto więc zadać pytanie: czy coraz wyższe opłaty za autostradę rzeczywiście pomagają realizować jej podstawowy cel — przejęcie ruchu i odciążenie innych dróg?

Ile zapłacimy za przejazd A2?

Od 11 września nowe stawki będą obowiązywały na koncesyjnym odcinku A2 Nowy Tomyśl–Konin.

Opłata naliczana jest za każdy z trzech odcinków o długości około 50 kilometrów.

Za jeden odcinek 50 km kierowcy zapłacą:

Kategoria 6 – motocykle: 21 zł

Kategoria 1 – samochody osobowe: 41 zł

Kategoria 2 – pojazdy 2-osiowe z kołami bliźniaczymi oraz zestawy 2-osiowe: 71 zł

Kategoria 3 – pojazdy 3-osiowe oraz odpowiednie zestawy: 108 zł

Kategoria 4 – pojazdy mające więcej niż 3 osie oraz odpowiednie zestawy: 165 zł

Kategoria 5 – pojazdy ponadnormatywne: 410 zł

Przy przejeździe całego odcinka Nowy Tomyśl–Konin, czyli około 150 km, daje to odpowiednio:

  • 🏍️ motocykl – 63 zł
  • 🚗 samochód osobowy – 123 zł
  • 🚐 kategoria 2 – 213 zł
  • 🚛 kategoria 3 – 324 zł
  • 🚚 kategoria 4 – 495 zł
  • 🚨 pojazd ponadnormatywny – 1230 zł

I trzeba pamiętać, że są to kwoty za jeden przejazd w jedną stronę.

To nie jest problem tylko przewoźników

Kiedy mówimy o podwyżkach opłat za autostrady, najczęściej patrzymy na nie z perspektywy transportu ciężkiego.

To zrozumiałe — dla ciężarówki koszt przejazdu może sięgać kilkuset złotych.

Ale przecież z A2 korzystają również zwykli kierowcy.

Dla osoby jadącej samochodem osobowym 41 zł za 50 kilometrów również jest realnym wydatkiem. Przy przejeździe całego odcinka w jedną stronę jest to 123 zł, a podróż tam i z powrotem oznacza już 246 zł samych opłat za autostradę.

Dla rodziny jadącej samochodem na wakacje, dla osoby regularnie dojeżdżającej między miastami czy dla przedsiębiorcy wykonującego wiele przejazdów w miesiącu nie jest to już symboliczny koszt.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku pozostałych kategorii pojazdów.

Podwyżka dotyczy każdego, kto korzysta z płatnego odcinka A2.

Autostrada ma odciążać inne drogi

I właśnie tutaj zaczyna się najważniejsza część tej dyskusji.

Autostrada nie jest zwykłą drogą.

Jej jednym z podstawowych zadań jest przejęcie ruchu dalekobieżnego i tranzytowego.

Ciężarówki jadące przez Polskę powinny mieć możliwość sprawnego przejazdu poza centrami miast i miejscowości.

Samochody osobowe również korzystają z autostrad po to, aby szybciej i bezpieczniej pokonać większą odległość.

Dzięki temu zwykłe drogi mogą zostać odciążone.

Mniej ruchu na drogach krajowych i lokalnych oznacza potencjalnie:

✅ mniej korków,
✅ mniejsze natężenie ruchu ciężarowego,
✅ większe bezpieczeństwo mieszkańców,
✅ mniej hałasu w miejscowościach,
✅ mniejsze zużycie lokalnej infrastruktury,
✅ sprawniejszy transport.

Z punktu widzenia całego kraju autostrada jest więc inwestycją, która ma przynieść korzyści nie tylko jej użytkownikom, ale również osobom mieszkającym wzdłuż alternatywnych tras.

Co jeśli autostrada staje się zbyt droga?

Tu pojawia się problem.

Każdy kierowca, zarówno osoba prywatna, jak i przedsiębiorca, kalkuluje koszt podróży.

Jeżeli korzystanie z autostrady oznacza dużą oszczędność czasu i większy komfort, wiele osób jest gotowych zapłacić.

Ale jeśli różnica w czasie przejazdu nie rekompensuje wysokiej opłaty, część kierowców może zacząć szukać alternatywy.

W przypadku transportu ciężkiego znaczenie tego problemu jest jeszcze większe.

Firma transportowa nie wykonuje jednego przejazdu.

Ciężarówki pokonują tysiące kilometrów miesięcznie.

Jeżeli na każdym przejeździe pojawia się dodatkowy koszt, w skali miesiąca i roku robi się z tego bardzo duża kwota.

Koszt może ponieść cała gospodarka

Rosnące opłaty drogowe nie kończą się jednak na rachunku przewoźnika.

Jeżeli rosną koszty transportu, przedsiębiorca musi uwzględnić je w cenie usługi.

A transport jest częścią praktycznie każdego łańcucha dostaw.

Towar musi zostać przewieziony z fabryki do magazynu, z magazynu do sklepu, a często również bezpośrednio do klienta.

Dlatego wzrost kosztów transportu może pośrednio wpływać na ceny produktów i usług.

W efekcie podwyżka opłaty drogowej może mieć konsekwencje znacznie szersze niż tylko większy rachunek za przejazd autostradą.

A co z drogami alternatywnymi?

Jeżeli kierowca samochodu osobowego uzna, że autostrada jest zbyt droga, może wybrać drogę krajową.

Jeżeli przewoźnik uzna, że przejazd ciężarówką autostradą jest zbyt dużym kosztem, również może zacząć analizować inne warianty trasy.

I tutaj pojawia się paradoks.

Budujemy autostrady po to, aby przejąć ruch z innych dróg, a jednocześnie wysokie opłaty mogą powodować, że część użytkowników zaczyna szukać tańszej alternatywy.

W przypadku ciężarówek oznacza to możliwość zwiększenia ruchu na drogach, które nie zawsze są przystosowane do tak dużego obciążenia.

A wtedy koszty pojawiają się gdzie indziej.

Większy ruch oznacza szybsze zużycie nawierzchni, większy hałas, większe ryzyko wypadków i większe obciążenie mieszkańców miejscowości położonych przy tych trasach.

Czy warto patrzeć tylko na przychody z autostrady?

Być może w dyskusji o opłatach powinniśmy patrzeć na problem szerzej.

Oczywiście utrzymanie autostrady kosztuje.

Infrastruktura wymaga remontów, ochrony, obsługi i inwestycji.

Nie chodzi więc o to, żeby autostrady były bezpłatne.

Pytanie brzmi jednak:

Czy wysokość opłat jest odpowiednio dobrana do celu, jaki ma realizować autostrada?

Jeżeli opłata jest zbyt niska, infrastruktura może nie generować wystarczających środków na utrzymanie i rozwój.

Jeżeli jest zbyt wysoka, część użytkowników może zacząć jej unikać.

Najważniejsze jest więc znalezienie równowagi.

Autostrada powinna być atrakcyjną alternatywą

Dobrze zaprojektowany system transportowy powinien sprawiać, że korzystanie z autostrady jest racjonalnym wyborem.

Kierowca samochodu osobowego powinien wiedzieć, że płaci za:

  • oszczędność czasu,
  • bezpieczeństwo,
  • komfort,
  • przewidywalność podróży.

Przewoźnik powinien natomiast mieć możliwość skalkulowania opłaty w taki sposób, aby autostrada nadal była ekonomicznie uzasadnionym rozwiązaniem.

A mieszkańcy miast i miejscowości powinni mieć z tego konkretną korzyść — mniej ruchu tranzytowego na drogach, które przebiegają przez ich miejscowości.

Nie tylko „drożej czy taniej”

Dlatego dyskusja o A2 nie powinna sprowadzać się wyłącznie do pytania:

„Ile będzie kosztował przejazd?”

Powinniśmy pytać również:

„Jaki efekt przynosi ta opłata dla całego systemu transportowego?”

Czy dzięki niej więcej osób korzysta z autostrady?

Czy mniej ciężarówek przejeżdża przez miejscowości?

Czy drogi lokalne są odciążone?

Czy transport jest sprawniejszy?

Czy kierowcy mają realną alternatywę?

Bo jeżeli celem autostrady jest wyprowadzenie ruchu tranzytowego poza miasta, to opłaty powinny być konstruowane w taki sposób, aby korzystanie z niej było atrakcyjną i racjonalną alternatywą.

Autostrada to inwestycja dla wszystkich

Wysokie opłaty za A2 są więc tematem, który powinien interesować nie tylko firmy transportowe.

To temat dla:

🚗 kierowców samochodów osobowych,
🏍️ motocyklistów,
🚐 użytkowników busów i pojazdów dostawczych,
🚛 przewoźników,
🏭 przedsiębiorców,
🛒 konsumentów,
🏘️ mieszkańców miejscowości położonych przy trasach alternatywnych.

Wszyscy jesteśmy częścią jednego systemu transportowego.

Autostrada powinna przede wszystkim sprawiać, że ruch jest szybszy, bezpieczniejszy i bardziej uporządkowany, a jeżeli ma odciążać miasta i drogi lokalne, powinna być na tyle dostępna cenowo, aby użytkownicy rzeczywiście chcieli z niej korzystać.

Bo ostatecznie nie chodzi tylko o to, ile kosztuje przejazd A2.

Chodzi o to, ile kosztuje nas wszystkich brak sprawnego i dobrze zaprojektowanego systemu transportowego.